niedziela, 5 maja 2013

Kamień

Kamień
Autor: Adam Asnyk

Ja tylko jestem kamieniem 
I jako niemowlę tu, 
Objęty matki ramieniem, 
Cichego używam snu. 

Ledwie świt ducha półsenny 
Mnie z łona martwości zwie 
I w mojej piersi kamiennej 
Poczuciem istnienia tchnie. 

Jeszczem związany łańcuchem 
W szeregu bezwiednych brył 
Z ogólnym natury duchem, 
Z kolebką bezwiednych sił. 

Jednak przeczuwam powoli, 
Że zacznie pierś moja bić, 
I marzę o ludzkiej doli, 
Chcę kochać, cierpieć i żyć! 

I wierzę, iż ten, co kruszy 
Dziś moję powłokę, grom 
Otworzy dla mojej duszy 
Wspanialszy cielesny dom. 

I witam z dreszczem rozkoszy 
Każdy zadany mi gwałt - 
W niszczeniu, co mnie rozproszy, 
Zgadując przyszłości kształt. 

Tam, gdzie się boleść zaczyna, 
Bezwiednej martwości kres! 
A nad nią boska kraina, 
Gdzie miłość wykwita z łez. 

Przez wszystkie śmierci ogniwa 
Postępu ciągnie się nić - 
Ból samowiedzę zdobywa: 
Chcę cierpieć, kochać i żyć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz